czwartek, 24 września 2015

Rozdział 6

Wróciłam do domu od  razu kiedy skończyłam rozmawiać z Marcinem. Postanowiłam Napisać do Piotra aby podał mi numer chłopaka. ten wysłał mi wiadomość z dziewięcioma cyframi.
Postanowiłam od razu napisać do niego i  dowiedzieć się jaki strój mam założyć czy bardziej elegancki czy taki na luzie .. on odpisał tylko elegancki.. wiec zaczęłam przeglądać sukienki aż w końcu wybrałam taką:
(zdjęcie z Faslook)
Dobrałam stosowne dodatki. i odłożyłam ubranie na łóżko i poszłam wziąć  prysznic.. kiedy wyszłam z łazienki zbliżała się godzina do naszej randki, byłam taka podekscytowana . Nie wierzyłam ze się zgodziłam , on naprawdę na mnie tak działa? nigdy bym nie umówiła się z nowo poznanym chłopakiem a tu  taka niespodzianka. nie powiem jestem szczęśliwa bo wiem ze to będzie szansa na nowy początek, i na nową wspaniale się zaczynającą znajomością. Marcin wydaje się być bardzo zdecydowanym , poważnym człowiekiem, nie powiem podoba mi się ta jego dojrzałość. ale jestem dużo od niego młodsza i trochę się boje ze to wszystko popsuje.. jestem pozytywnie nastawiona na to spotkanie, bardzo się cieszę ze pobędę z nim sam na sam, porozmawiam zanim dowiem się coś o nim..
spojrzałam na zegarek.. w pośpiechu się ubrałam i uczesałam oraz nałożyłam lekki makijaż

-Vann!!!!! Kolega po ciebie-dobiegł mnie głos mamy, Marcin już musiał przyjechać, mama nie wie ze Marcin jest psychologiem w mojej szkole, boje się jej to powiedzieć bo wiem ze źle to odbierze, powinnam umawiać się z rówieśnikami a nie z pedagogami.. Ona jest taka szczęśliwa, że w końcu kogoś poznałam... ale się boje że ją zranię, ona ma zasady..  ale cóż uczuć się nie wybiera, tak uczyć czuje coś do niego i nie tylko taką sympatie, chyba to uczucie rodzi się w miłość, ale żeby to określić musze go bliżej poznać;.
gotowa zeszłam do salonu gdzie chłopak rozmawiał z Mamą, gdy schodziłam po schodach, ich oczy szybko zwróciły się w moją stronę, wyglądałam dobrze dla nich bardzo dobrze

-Pięknie wyglądasz kochanie-powiedziała mama i nas zostawiła, wtedy mój Przyjaciel podszedł i mnie pocałował w policzek,

-pięknie wyglądasz wiesz o tym-powiedział a ja się zarumieniłam

-dziękuje ty też-opowiedziałam

-to co jedziemy?-zapytał

-tak a dokąd jak mogę wiedzieć?

-do jednego z moich ulubionych miejsc - powiedział i wyszliśmy na zewnątrz, otworzył mi drzwi do auta ja wsiadłam on podążył za mną i dalej kontynuowałam rozmowę a może przesłuchanie nie wiem, ale jestem strasznie ciekawska, zawsze taka byłam
-to znaczy, jakie jest twoje ulubione miejsce?

-Naprawdę musisz wiedzieć wszystko zanim się wydarzy? nie lubisz niespodzianek?
-tak lubię wszystko wiedzieć i nie  lubię niespodzianek-obdarzyłam go  moim pięknym uśmiechem i odwróciłam wzrok w stronę szyby

-widzę ze lubisz wszystko kontrolować- nic nie odpowiedziałam, wiedziałam ze ma racje, bo lubię kontrolować

-cóż nie powiem ci i tak, musisz jakoś to przeboleć.. - powiedział i zaczął stukać w kierownice..

Dojechaliśmy do jakiejś knajpy.. była bardzo elegancka, widać ze tam przychodzą ''grube szychy''.
Weszliśmy do środka, wnętrze mnie tak zachwyciło ze wydałam cichy pisk, chłopak to chyba usłyszał i wziął mnie za rękę i zaprowadził do stolika. Mój towarzysz odsunął mi krzesło po czym sam usiadł. Pozwoliłam mu zamówić jedzenie ponieważ on tutaj już bywał wiec dobrze zna tutejszą kuchnie i pewnie zamówi dla nas coś przepysznego.

-Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się ze mną pójść na tę kolację.-Powiedział, widać że jest szczęśliwy, i mi się to podoba, on jest taki otwarty, ale zamknięty w sobie. Jest wyjątkowy, taki kochany, kiedy wtedy w szkole na niego wpadłam, nie wiedziałam ze to wszystko się tak potoczy, ja z nim na randce.
-Vann..- z myśli  wywarł mnie jego aksamitny, głos, od razu się obudziłam, i obdarzyłam go najpiękniejszym uśmiechem jakim nigdy nikogo nie obdarzyłam

- Ja też się cieszę, tylko nie rozumiem dlaczego od razu mi nie powiedziałeś, że jedziemy do restauracji co? to takie aż ważne żebym nie wiedziała gdzie mnie zabierasz?-tak wiem jestem ciekawska, ale taka już jestem musze wszystko wiedzieć, po prostu taka jestem, i nikt tego nie zmieni.

-Oh... Tak twoja ciekawość...-zaśmiał się.. ale dokończył- Ale lubię robić wspaniałym kobietą niespodzianki, i ta twoja ciekawość szczerze mnie kręci-uśmiechnął się a ja się zarumieniłam, dzięki bogu kelner przyniósł nam nasze zamówienie.
 Siedzimy już w tej restauracji, ponad dwie godziny, cały czas rozmawiając.
Gdy usłyszeliśmy odgłos otwierających się drzwi.. kiedy Marcin zauważył kobietę, która weszła, to zrobił się jakiś niespokojny, nie chciałam się pytać, bo znów wyszło by że jestem zbyt ciekawska czy coś.. Ale gdy tak kobieta podeszła do nas to się zaniepokoiłam...

-Witaj Marcinku, co tam u ciebie kochanie? tęskniłeś za mną- Gdy to usłyszałam zrobiłam wielkie oczy a on nie wiedział co ma zrobić.

-Marcin.. powiesz mi łaskawie kto to jest?- zapytałam trochę zawiedziona, po co się ze mną umawiał jak ma dziewczynę ? chce ze mnie zrobić jakąś idiotkę? w co on gra?!

-Vanessa.. to jest Kaja moja koleżanka ze studiów..-powiedział i wstał przytulając dziewczynę..

-mogę się do was dosiąść? -zapytała a ja nie wiedziałam czy mam się odezwać czy co i tak pewnie podejmie decyzje za mnie..

-Jasne siadaj..-powiedział a ja tylko pomarudziłam pod nosem. i na niego wrogo spojrzałam

-więc Marcinku widzę ze nie tęsknisz za mną? umawiasz się na randki... zapomniałeś jak nam był razem dobrze? te wspólne noce? Zostawiłeś mnie dla niej? no błagam ciebie ... przecież ona do ciebie nie pasuje.-.powiedziała a  ja zamarłam, to oni byli razem?

-Tak jakoś wyszło.. to tylko koleżanka, nic nie znaczy...- zamarłam no zamarłam pierw zaprasza mnie na randkę itp.  a teraz nic nie znaczę?
Postanowiłam zabrać swoją kurtkę i wyjść zostawiając ich samych.. zostałam strasznie zraniona, tak się strasznie na nim zawiodłam.... a ja głupia myślałam ze coś z tego wyjdzie.. głupia naiwna idiotka.... zakochała się bez wzajemności... nie chciałam aby zobaczyli jak mnie to zraniło... wiec wyszłam z pośpiechem i udałam się w stronę domu... lecz jak zwykle nie wiem gdzie się znajduje postanawiam zadzwonić do Filipa... aby po mnie przyjechał..
gdy już chłopak zadeklarował się że zaraz będzie to usłyszałam głos wiedziałam że to Marcin mnie woła ale szczerze miałam w gdzieś to... Bardzo mnie zranił.

- Van proszę cię.. porozmawiaj ze mną.

- Marcin nie mamy o czym ja już wszystko wiem, jestem tylko koleżanką nic nie znaczę.. rozumiem, ro obiłam sobie zbędne nadzieje..

-Nie Van to nie tak..

-co nie tak?! słyszałam co mówiłeś..

-Van brosze cię.. powiedziałem tak bo nie chciałem żeby ona coś tobie zrobiła, ona ma chorą obsesje na moim punkcie... Przepraszam..

-Przepraszam? Przepraszam? tyle masz do powiedzenia? ja naprawdę myślałam ze coś może między nami być..-powiedziałam i od razu tego żałowałam.. ale na szczęście podjechał Filip a ja wsiadłam do auta..

-Vanessa błagam cię.. Daj mi szanse.. KOCHAM CIĘ..

wtorek, 1 września 2015

Rozdział 5

 Wstałam o 11, i postanowiłam wstawić kilka zdjęć z balu na Twitter'a, kiedy wykonałam czynność, to postanowiłam się ubrać w naszykowany wczoraj zestaw..
Z racji ze nie wiem o której jest zlot postanowiłam napisać do Piotrka

-Hej tu Vanessa, o której jest ten zlot?-po dziesięciu minutach dostałam odpowiedź

- Hej, o 13, czyli jednak przyjdziesz, cieszę się bardzo i  chłopcy tez...

-No to do zobaczenia- odpisałam.. JESTEM ciekawa czy on też się cieszy, że przyjdę?!... nie mam pojęcia..

Z racji, że już jest późna godzina, postanowiłam zjeść śniadanie, i poczytać książkę.
0 13:30 wyszłam z domu......
                (w tym samym czasie u chłopców)

- No wiesz Marcin ona przyjdzie, ale nie musisz się tak stroić, haahaha-śmiał się Filip..

-HA! Bardzo śmieszne...już wam mówiłem, że ona mi się bardzo podoba...-powiedział wkurzony..

-Oj no dobra nie wkurzaj się-powiedział dalej śmiejący się chłopak.

-Marcin ! Filip ! zbierajcie się za pół godziny jest zlot..-krzyczał Hubert

-Już idziemy.
Kiedy chłopcy weszli do Auta, wyruszyli na zlot, droga zajęła im dwadzieścia minut.. akurat zaczęli schodzić się ich Fani, ale niebyło widać Vanessy i to martwiło Marcina..
Chłopak podszedł do Piotrka aby upewnić się czy przyjdzie..

-Ej stary, ona na pewno przyjdzie, czy się zgrywasz..-zapytał

-No napisała mi do zobaczenia, i pytała się o której tu będziemy, więc na pewno się zjawi..-odpowiedział, a chłopak odetchnął z ulgom,

-Dzięki, stresuje się bo chcę z nią porozmawiać zaprosić na randkę..

- Uuuuu chłopaki słyszeliście, nasz Marcinek chce zaprosić Van na randkę-powiedział głośniej Piotr, a chłopak się wkurzył

-Hej chłopcy, co się tak śmiejecie-usłyszał ten cudowny głos,  dobrze wiedział kto to, uśmiechnął się szeroko, i wrócił do podpisywania autografów,

-O witaj-powiedział Filip i przytulił dziewczynę.

-O hej Vanessa-drugi był Hubert, po nim Piotr, ale Marcin tego nie zrobił, dziewczyna była smutna z tego względu, no ale cóż, musi udawać, że ją to nie rusza.
                                                         *******Marcin*******
Kurde, dlaczego ja jestem takim idiotom?, powinienem z nią pogadać, w końcu chcę się z nią umówić, a zamiast to zrobić to siedzę sobie i pozuje do zdjęć, ale co dla fanów zrobię wszystko.
Prawie pod koniec spotkania, postanowiłem z nią porozmawiać..
Podszedłem do grupki rozmawiających dziewczyn, gdzie była też tam Van..

-Hej dziewczyny.. mogę zabrać wam Vanessę na parę chwil?-zapytałem i się uśmiechnąłem, widać było, że była w szoku,

- No jasne-powiedziała jedna z nich, i wtedy wziąłem dziewczynę za rękę i odeszliśmy na bezpieczną odległość.. Ona patrzała na mnie tymi swoimi pięknymi oczętami, ze zdziwieniem.

-No to o czym chciałeś ze mną porozmawiać-zapytała, Jej głos, jest taki że jeżeli go usłyszysz znikają ci wszystkie troski, chcesz tylko słuchać .

-Mam dla ciebie propozycje, chciałabyś może pójść ze mną na kolację, dzisiaj?-zapytałem i szybko spuściłem wzrok na co ona się zaśmiała..

- zapraszasz mnie na randkę? ^^, - zapytała,

-No tak.., więc jak? zgadzasz się?-zapytałem się niepewnie.

-z miłą chęcią, pójdę z tobą na kolację-powiedziała, i obdarzyła mnie tym swoim uśmiechem.. byłem w niebo wzięty.. z radości, pocałowałem ją w policzek,

-No to o 20 przyjadę po ciebie, bądź gotowa,

-no to do zobaczenia, - dała mi jeszcze całusa oczywiście w policzek....i odeszła.. z tego co
widziałem w stronę domu.

Ja wróciłem do reszty, byłem taki szczęśliwy, że się zgodziła, to była najlepsza wiadomość tego dnia.
Umówiłem się z najpiękniejszą i najcudowniejszą dziewczyną na świecie. To właśnie mnie spotkał, ten zaszczyt.
Po skończeniu zlotu, udaliśmy się z chłopakami do domu, gdzie opowiedziałem im wszystko, oni pomogli mi wybrać, lokal gdzie zabiorę tego anioła, i od razu pomogli mi wybrać strój, w końcu muszę jakoś przy niej wyglądać...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo dobijemy do 1000 wyświetleń, WOW jestem w szoku, bo jak na mnie to bardzo dużo..<3