czwartek, 24 września 2015

Rozdział 6

Wróciłam do domu od  razu kiedy skończyłam rozmawiać z Marcinem. Postanowiłam Napisać do Piotra aby podał mi numer chłopaka. ten wysłał mi wiadomość z dziewięcioma cyframi.
Postanowiłam od razu napisać do niego i  dowiedzieć się jaki strój mam założyć czy bardziej elegancki czy taki na luzie .. on odpisał tylko elegancki.. wiec zaczęłam przeglądać sukienki aż w końcu wybrałam taką:
(zdjęcie z Faslook)
Dobrałam stosowne dodatki. i odłożyłam ubranie na łóżko i poszłam wziąć  prysznic.. kiedy wyszłam z łazienki zbliżała się godzina do naszej randki, byłam taka podekscytowana . Nie wierzyłam ze się zgodziłam , on naprawdę na mnie tak działa? nigdy bym nie umówiła się z nowo poznanym chłopakiem a tu  taka niespodzianka. nie powiem jestem szczęśliwa bo wiem ze to będzie szansa na nowy początek, i na nową wspaniale się zaczynającą znajomością. Marcin wydaje się być bardzo zdecydowanym , poważnym człowiekiem, nie powiem podoba mi się ta jego dojrzałość. ale jestem dużo od niego młodsza i trochę się boje ze to wszystko popsuje.. jestem pozytywnie nastawiona na to spotkanie, bardzo się cieszę ze pobędę z nim sam na sam, porozmawiam zanim dowiem się coś o nim..
spojrzałam na zegarek.. w pośpiechu się ubrałam i uczesałam oraz nałożyłam lekki makijaż

-Vann!!!!! Kolega po ciebie-dobiegł mnie głos mamy, Marcin już musiał przyjechać, mama nie wie ze Marcin jest psychologiem w mojej szkole, boje się jej to powiedzieć bo wiem ze źle to odbierze, powinnam umawiać się z rówieśnikami a nie z pedagogami.. Ona jest taka szczęśliwa, że w końcu kogoś poznałam... ale się boje że ją zranię, ona ma zasady..  ale cóż uczuć się nie wybiera, tak uczyć czuje coś do niego i nie tylko taką sympatie, chyba to uczucie rodzi się w miłość, ale żeby to określić musze go bliżej poznać;.
gotowa zeszłam do salonu gdzie chłopak rozmawiał z Mamą, gdy schodziłam po schodach, ich oczy szybko zwróciły się w moją stronę, wyglądałam dobrze dla nich bardzo dobrze

-Pięknie wyglądasz kochanie-powiedziała mama i nas zostawiła, wtedy mój Przyjaciel podszedł i mnie pocałował w policzek,

-pięknie wyglądasz wiesz o tym-powiedział a ja się zarumieniłam

-dziękuje ty też-opowiedziałam

-to co jedziemy?-zapytał

-tak a dokąd jak mogę wiedzieć?

-do jednego z moich ulubionych miejsc - powiedział i wyszliśmy na zewnątrz, otworzył mi drzwi do auta ja wsiadłam on podążył za mną i dalej kontynuowałam rozmowę a może przesłuchanie nie wiem, ale jestem strasznie ciekawska, zawsze taka byłam
-to znaczy, jakie jest twoje ulubione miejsce?

-Naprawdę musisz wiedzieć wszystko zanim się wydarzy? nie lubisz niespodzianek?
-tak lubię wszystko wiedzieć i nie  lubię niespodzianek-obdarzyłam go  moim pięknym uśmiechem i odwróciłam wzrok w stronę szyby

-widzę ze lubisz wszystko kontrolować- nic nie odpowiedziałam, wiedziałam ze ma racje, bo lubię kontrolować

-cóż nie powiem ci i tak, musisz jakoś to przeboleć.. - powiedział i zaczął stukać w kierownice..

Dojechaliśmy do jakiejś knajpy.. była bardzo elegancka, widać ze tam przychodzą ''grube szychy''.
Weszliśmy do środka, wnętrze mnie tak zachwyciło ze wydałam cichy pisk, chłopak to chyba usłyszał i wziął mnie za rękę i zaprowadził do stolika. Mój towarzysz odsunął mi krzesło po czym sam usiadł. Pozwoliłam mu zamówić jedzenie ponieważ on tutaj już bywał wiec dobrze zna tutejszą kuchnie i pewnie zamówi dla nas coś przepysznego.

-Bardzo się cieszę, że zgodziłaś się ze mną pójść na tę kolację.-Powiedział, widać że jest szczęśliwy, i mi się to podoba, on jest taki otwarty, ale zamknięty w sobie. Jest wyjątkowy, taki kochany, kiedy wtedy w szkole na niego wpadłam, nie wiedziałam ze to wszystko się tak potoczy, ja z nim na randce.
-Vann..- z myśli  wywarł mnie jego aksamitny, głos, od razu się obudziłam, i obdarzyłam go najpiękniejszym uśmiechem jakim nigdy nikogo nie obdarzyłam

- Ja też się cieszę, tylko nie rozumiem dlaczego od razu mi nie powiedziałeś, że jedziemy do restauracji co? to takie aż ważne żebym nie wiedziała gdzie mnie zabierasz?-tak wiem jestem ciekawska, ale taka już jestem musze wszystko wiedzieć, po prostu taka jestem, i nikt tego nie zmieni.

-Oh... Tak twoja ciekawość...-zaśmiał się.. ale dokończył- Ale lubię robić wspaniałym kobietą niespodzianki, i ta twoja ciekawość szczerze mnie kręci-uśmiechnął się a ja się zarumieniłam, dzięki bogu kelner przyniósł nam nasze zamówienie.
 Siedzimy już w tej restauracji, ponad dwie godziny, cały czas rozmawiając.
Gdy usłyszeliśmy odgłos otwierających się drzwi.. kiedy Marcin zauważył kobietę, która weszła, to zrobił się jakiś niespokojny, nie chciałam się pytać, bo znów wyszło by że jestem zbyt ciekawska czy coś.. Ale gdy tak kobieta podeszła do nas to się zaniepokoiłam...

-Witaj Marcinku, co tam u ciebie kochanie? tęskniłeś za mną- Gdy to usłyszałam zrobiłam wielkie oczy a on nie wiedział co ma zrobić.

-Marcin.. powiesz mi łaskawie kto to jest?- zapytałam trochę zawiedziona, po co się ze mną umawiał jak ma dziewczynę ? chce ze mnie zrobić jakąś idiotkę? w co on gra?!

-Vanessa.. to jest Kaja moja koleżanka ze studiów..-powiedział i wstał przytulając dziewczynę..

-mogę się do was dosiąść? -zapytała a ja nie wiedziałam czy mam się odezwać czy co i tak pewnie podejmie decyzje za mnie..

-Jasne siadaj..-powiedział a ja tylko pomarudziłam pod nosem. i na niego wrogo spojrzałam

-więc Marcinku widzę ze nie tęsknisz za mną? umawiasz się na randki... zapomniałeś jak nam był razem dobrze? te wspólne noce? Zostawiłeś mnie dla niej? no błagam ciebie ... przecież ona do ciebie nie pasuje.-.powiedziała a  ja zamarłam, to oni byli razem?

-Tak jakoś wyszło.. to tylko koleżanka, nic nie znaczy...- zamarłam no zamarłam pierw zaprasza mnie na randkę itp.  a teraz nic nie znaczę?
Postanowiłam zabrać swoją kurtkę i wyjść zostawiając ich samych.. zostałam strasznie zraniona, tak się strasznie na nim zawiodłam.... a ja głupia myślałam ze coś z tego wyjdzie.. głupia naiwna idiotka.... zakochała się bez wzajemności... nie chciałam aby zobaczyli jak mnie to zraniło... wiec wyszłam z pośpiechem i udałam się w stronę domu... lecz jak zwykle nie wiem gdzie się znajduje postanawiam zadzwonić do Filipa... aby po mnie przyjechał..
gdy już chłopak zadeklarował się że zaraz będzie to usłyszałam głos wiedziałam że to Marcin mnie woła ale szczerze miałam w gdzieś to... Bardzo mnie zranił.

- Van proszę cię.. porozmawiaj ze mną.

- Marcin nie mamy o czym ja już wszystko wiem, jestem tylko koleżanką nic nie znaczę.. rozumiem, ro obiłam sobie zbędne nadzieje..

-Nie Van to nie tak..

-co nie tak?! słyszałam co mówiłeś..

-Van brosze cię.. powiedziałem tak bo nie chciałem żeby ona coś tobie zrobiła, ona ma chorą obsesje na moim punkcie... Przepraszam..

-Przepraszam? Przepraszam? tyle masz do powiedzenia? ja naprawdę myślałam ze coś może między nami być..-powiedziałam i od razu tego żałowałam.. ale na szczęście podjechał Filip a ja wsiadłam do auta..

-Vanessa błagam cię.. Daj mi szanse.. KOCHAM CIĘ..

wtorek, 1 września 2015

Rozdział 5

 Wstałam o 11, i postanowiłam wstawić kilka zdjęć z balu na Twitter'a, kiedy wykonałam czynność, to postanowiłam się ubrać w naszykowany wczoraj zestaw..
Z racji ze nie wiem o której jest zlot postanowiłam napisać do Piotrka

-Hej tu Vanessa, o której jest ten zlot?-po dziesięciu minutach dostałam odpowiedź

- Hej, o 13, czyli jednak przyjdziesz, cieszę się bardzo i  chłopcy tez...

-No to do zobaczenia- odpisałam.. JESTEM ciekawa czy on też się cieszy, że przyjdę?!... nie mam pojęcia..

Z racji, że już jest późna godzina, postanowiłam zjeść śniadanie, i poczytać książkę.
0 13:30 wyszłam z domu......
                (w tym samym czasie u chłopców)

- No wiesz Marcin ona przyjdzie, ale nie musisz się tak stroić, haahaha-śmiał się Filip..

-HA! Bardzo śmieszne...już wam mówiłem, że ona mi się bardzo podoba...-powiedział wkurzony..

-Oj no dobra nie wkurzaj się-powiedział dalej śmiejący się chłopak.

-Marcin ! Filip ! zbierajcie się za pół godziny jest zlot..-krzyczał Hubert

-Już idziemy.
Kiedy chłopcy weszli do Auta, wyruszyli na zlot, droga zajęła im dwadzieścia minut.. akurat zaczęli schodzić się ich Fani, ale niebyło widać Vanessy i to martwiło Marcina..
Chłopak podszedł do Piotrka aby upewnić się czy przyjdzie..

-Ej stary, ona na pewno przyjdzie, czy się zgrywasz..-zapytał

-No napisała mi do zobaczenia, i pytała się o której tu będziemy, więc na pewno się zjawi..-odpowiedział, a chłopak odetchnął z ulgom,

-Dzięki, stresuje się bo chcę z nią porozmawiać zaprosić na randkę..

- Uuuuu chłopaki słyszeliście, nasz Marcinek chce zaprosić Van na randkę-powiedział głośniej Piotr, a chłopak się wkurzył

-Hej chłopcy, co się tak śmiejecie-usłyszał ten cudowny głos,  dobrze wiedział kto to, uśmiechnął się szeroko, i wrócił do podpisywania autografów,

-O witaj-powiedział Filip i przytulił dziewczynę.

-O hej Vanessa-drugi był Hubert, po nim Piotr, ale Marcin tego nie zrobił, dziewczyna była smutna z tego względu, no ale cóż, musi udawać, że ją to nie rusza.
                                                         *******Marcin*******
Kurde, dlaczego ja jestem takim idiotom?, powinienem z nią pogadać, w końcu chcę się z nią umówić, a zamiast to zrobić to siedzę sobie i pozuje do zdjęć, ale co dla fanów zrobię wszystko.
Prawie pod koniec spotkania, postanowiłem z nią porozmawiać..
Podszedłem do grupki rozmawiających dziewczyn, gdzie była też tam Van..

-Hej dziewczyny.. mogę zabrać wam Vanessę na parę chwil?-zapytałem i się uśmiechnąłem, widać było, że była w szoku,

- No jasne-powiedziała jedna z nich, i wtedy wziąłem dziewczynę za rękę i odeszliśmy na bezpieczną odległość.. Ona patrzała na mnie tymi swoimi pięknymi oczętami, ze zdziwieniem.

-No to o czym chciałeś ze mną porozmawiać-zapytała, Jej głos, jest taki że jeżeli go usłyszysz znikają ci wszystkie troski, chcesz tylko słuchać .

-Mam dla ciebie propozycje, chciałabyś może pójść ze mną na kolację, dzisiaj?-zapytałem i szybko spuściłem wzrok na co ona się zaśmiała..

- zapraszasz mnie na randkę? ^^, - zapytała,

-No tak.., więc jak? zgadzasz się?-zapytałem się niepewnie.

-z miłą chęcią, pójdę z tobą na kolację-powiedziała, i obdarzyła mnie tym swoim uśmiechem.. byłem w niebo wzięty.. z radości, pocałowałem ją w policzek,

-No to o 20 przyjadę po ciebie, bądź gotowa,

-no to do zobaczenia, - dała mi jeszcze całusa oczywiście w policzek....i odeszła.. z tego co
widziałem w stronę domu.

Ja wróciłem do reszty, byłem taki szczęśliwy, że się zgodziła, to była najlepsza wiadomość tego dnia.
Umówiłem się z najpiękniejszą i najcudowniejszą dziewczyną na świecie. To właśnie mnie spotkał, ten zaszczyt.
Po skończeniu zlotu, udaliśmy się z chłopakami do domu, gdzie opowiedziałem im wszystko, oni pomogli mi wybrać, lokal gdzie zabiorę tego anioła, i od razu pomogli mi wybrać strój, w końcu muszę jakoś przy niej wyglądać...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Niedługo dobijemy do 1000 wyświetleń, WOW jestem w szoku, bo jak na mnie to bardzo dużo..<3

poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Rozdział 4

Sobotni Ranek, to właśnie dzisiaj, jest bal. Boję się, że będę musiała być z nim na jednej sali przez kilka godzin, ale trochę się cieszę.. o 19 zaczyna się impreza, a ja musze iść na zakupy..
Przecież sukienka sama się nie kupi. O pomoc w zakupie, poprosiłam mamę. O jedenastej zjadłyśmy śniadanie, i zaczęłyśmy dzień piękności.. Najpierw poszłyśmy zrobić makijaż, a następnie, szukałyśmy odpowiedniej sukienki i dodatków, na koniec tylko zaszłyśmy coś zjeść, i wróciłyśmy do domu gdzie czekała na mnie już pani fryzjer. Gdy skończyła mnie czesać była już godzina 17, więc zaczęłam się szykować, mój stój wyglądał tak:
Gdy już wszystko było gotowe, tata podwiózł mnie pod szkołę, ja niepewnie weszłam,  i udałam się do sali, gdzie odbywał się bal. Już na schodach słychać było muzykę. Na moje nieszczęście, musiałam akurat wchodzić po stopniach w ten sam czas co Marcin.. Speszyłam się trochę, ale udawałam, że go nie widzę. On jest taki przystojny, a w garniturze to już całkowicie, jestem w szoku, ciekawe dla kogo się tak wystroił, pewnie zaprosił swoją dziewczynę..... Gdy już doszłam do sali, to Piotrek zaprosił mnie do tańca, potem Hubert i Filip..
                                                           (*****Marcin*****)
Jejku jak Vanessa pięknie wygląda.. Jest tutaj najpiękniejsza.. taka idealna. Cały czas nie mogę oderwać od niej wzroku... Jest taka inna taka niewinna, taka zamknięta w sobie...
 
-Panie Marcinie, zatańczy pan ze mną?- zapytała się mnie, Julia z 3b, Jest ładna i to bardzo, ale nie dla mnie.. jest za bardzo śmiała.
 
- Oczywiście, że tak z miłą chęcią- to była okazja dla mnie..Vanessa tańczyła z Filipem z moim przyjacielem, więc, będę miał okazje zrobić odbijanego i z nią zatańczyć.
Dziewczyna zaciągnęła mnie na parkiet, akurat leciała wolna nuta..
wszystko działo się tak szybko, zobaczyłem że są blisko nas, więc to wykorzystałem i...
 
-Odbijany-powiedziałem, i zabrałem piękną Van w swoje ramiona.. widać było, ze to dla niej niekomfortowe. Tańczyliśmy pięć piosenek razem, cały czas patrząc sobie głęboko w oczy, nie zważaliśmy na nikogo.. liczyła się tylko ona, reszta nie grała roli. Widać było, że Julka zadowolona nie była, a nauczyciele patrzyli się na nas jak na intruzów. Taniec z tą cudowną dziewczyną, był dla mnie taki odprężający, a jednocześnie bałem się, że coś jej zorbie, ona jest taka drobna, taka skromna, taka idealna.. Od czasu tego pocałunku pod jej domem, myślę tylko o niej, Jej usta idealnie pasują do moich... moi bliscy mi nie uwierzą ale tak ZAKOCHAŁEM SIĘ I TO NA ZABÓJ.
Pod koniec balu, trochę się smuciłem bo moja ukochana, wolała pojechać z Piotrkiem, Hubertem i Filipem..no ale cóż to moi przyjaciele ufam im.
                                                      (Vanessa)
Prawie cały wieczór tańczyłam z Marcinem, nie powiem bo podobało mi się i to bardzo..
O 22 do domu postanowili odwieźć mnie Hubert, Filip i Piotrek.. zgodziłam się..
W AUCIE..
 
-No Vanessa, fajnie się tańczyło z Marcinkiem?-zapytał Gozdek... jak zwykle ciekawski
 
- A fajnie a co? Zazdrosny?- zaśmiałam się,
 
- HA HA HA-nie ma czego, tańczyłaś z moim przyjacielem- powiedział a ja byłam w szoku.. jak to, to oni się przyjaźnią, zrobiłam wielkie oczy..
 
- to wy się przyjaźnicie? Może jeszcze czegoś nie wiem?-Zapytałam trochę wkurzona, ale tez ciekawa.
 
-NO tak, Ja, Marcin i te dwa pacany  - nie dokończył bo chłopcy za protestowali..
 
 
-Jakie pacany, chyba bogowie seksu-Powiedzieli jednocześnie- a ja wybuchłam śmiechem,,
 
-NO a wracając to my właśnie tworzymy zespół -NEO-
-o jacie.. to fajnie.. ale jestem w szoku... no bo Marcin jest od was starszy co nie? - Robię się coraz bardziej ciekawska, i chcę się czegoś dowiedzieć o nim..
 
- No tak, ale to nic.. przyjaźnimy się już długo, jak będziesz chciała to jutro jest zlot naszych fanów, będziemy przy pałacu kultury od strony kinoteki-powiedział, i akurat dotarliśmy do domu.
 
 
-Dziękuje za zaproszenie, i pa-dałam każdemu po buziaku w policzek, i poszłam do środka,
 gdzie nie dobyło się od zdania relacji z balu.. mama była bardzo szczęśliwa, ze znalazłam przyjaciół.
Kiedy już mnie puścili, poszłam do pokoju, wzięłam prysznic i przebrałam się w pidżamę.
Napisałam jeszcze krótką notkę do pamiętnika, i rozmyślałam o tym co powiedzieli mi chłopcy, Marcin śpiewa, a jutro mam okazje z nim normalnie po gadać i posłuchać jak śpiewa...
naszykowałam sobie jeszcze zestaw na jutro i poszłam spać
wyglądał on tak:
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No to już 4 rozdział, jestem taka nakręcona.. zaraz szkoła, ale postaram się dodawać chociaż co tydzień nowy rozdział.. <3
 

sobota, 29 sierpnia 2015

Rozdział 3

Udaliśmy się pierw, na parter, gdzie znajdowały się szafki na kod.. ja swojego nie dostałam, więc chłopak zaproponował mi bym schowała swój płaszcz do jego szafki, zgodziłam się bo przecież nie będę targała tego ciężkiego odzienia przez prawie cały dzień, gdy już wykonaliśmy czynność, to następnym przystankiem był korytarz na pierwszym piętrze.. Obeszliśmy go całego, znajdowały się tam sale od 1-13. Już mieliśmy wchodzić na schody, by iść na drugie piętro ale usłyszeliśmy dwóch chłopaków, którzy wołali Piotra. Obejrzeliśmy się i chłopak zaczął im machać, tajemniczy koledzy mojego towarzysza podeszli do nas, przywitali się z nim..

-Piotrek a co to za piękna dziewczyna?-zapytał się chłopak z bujną czupryną, i obdarzył mnie pięknym uśmiechem, chłopka robi wrażenie, jest strasznie przystojny..

-To Jest Vanessa, moja nowa koleżanka z klasy, Van-zwrócił się do mnie tak pierwszy raz dzisiaj, ale nie powiem podobało mi się to.-To jest Filip, ten koło niego to Hubert..-Powiedział a chłopcy po kolei mnie przytulili, było to dla mnie nowe nie miałam nigdy kolegów, a co dopiero takich przystojnych..

-Miło mi was poznać.. Hubert przepraszam, że zapytam ale, jesteś strasznie podobny do naszego Dyrektora.-Powiedziałam i spuściłam wzrok na czubki moich butów.

- hahaha -Zaśmiał się czyli to zły znak? Jaka ja jestem głupia na początku znajomości pytać o takie coś.. Oj Vanessa ale jesteś głupia..-Tak to mój tata, i dlatego jestem taki do niego podobny- powiedział i się tak strasznie bosko uśmiechnął...uff nie zrobiłam gapy.. wiedziałam, że coś ich łączy..
Uśmiechnęłam się tylko.. cały czas czułam, że Filip się na mnie patrzy.
-Vanessa, a czy ty zostałaś już poinformowana, że w tą sobotę odbędzie się bal w naszej szkole, on będzie dla całej szkoły-powiedział wreszcie Filip...Byłam w szoku przecież dzisiaj jest środa.. jak ja się wyrobie? sukienka, makijaż, dodatki, a jeszcze musze paznokcie zrobić.. Nie wierze, że dyrektor mi nie powiedział..
-O jejku nic nie wiedziałam, musze pójść na zakupy, kupić sobie sukienkę.-powiedziałam, a oni wybuchli śmiechem, ja zrobiłam się czerwona, i na moje szczęście zadzwonił dzwonek, Wraz z Piotrkiem poszliśmy pod klasę, zaraz po czym przyszedł nauczyciel, i zaczęliśmy matematykę.. nie lubię tego przedmiotu, ale dzisiaj jakoś mi szło.. siedziałam z moim nowym kolegom, który umie ten przedmiot.
Lekcje minęły mi szybko i fajnie.. kilka razy na korytarzu widziałam tego przystojnego pana Psychologa, a tak to siedziałam i rozmawiałam z nowymi trzema kolegami..
Koło 15;30 wyszłam ze szkoły, i czekałam aż przyjedzie po mnie mama.. czekałam z godzinkę i nic.. wkurzyłam się, ale pewnie cos jej wypadło.. postanowiłam postać jeszcze chwile, wtedy z budynku wyszedł zielono oki blondyn.. wiedziałam kto to, niepewnie uśmiechnęłam się w jego stronę, i on chyba zauważył, po obdarzył mnie cudownym i powalającym uśmiechem...jejku on idzie w moją stronę , Vanessa ogarnij się i zachowuj się normalnie..krzyczała moja podświadomość..

- Dzień dobry.. co tak sama stoisz?- zapytał.. o jejku jak on pięknie pachnie, dopiero teraz jak stanął tak blisko mnie poczułam.

- Dobry.. Stoję już tak od godziny i czekam na mamę a sama nie pójdę bo jeszcze nie znam dobrze drogi- Odpowiedziałam, zrobiło mi się głupio...

- To może ja cię podrzucę? - o jejku, co robić zgodzić się ? nie wiem.. szybko Van podejmuj decyzje no

-A to nie będzie dla pana kłopot?

-Jasne że nie, i nie jestem Pan tylko Marcin- OMG nie dość że zabójczo przystojny  to jeszcze ma takie mega fajne imię..

-Ja Vanessa.. więc co jedziemy? - pow..

-No ok..to mój samochód-wskazał na czarne BMW, podeszliśmy do wozu, i jak dżentelmen otworzył mi drzwi pasażera..
Podałam mu swój adres, i po chwili byliśmy już w drodze, przez całą podróż milczeliśmy.. krępowałam się trochę w końcu to straszy ode mnie, ale nie tak bardzo jak inni nauczyciele, pewnie był dopiero po studiach.. z moich myśli   wyrwał mnie jego ciepły głos..

- No to jesteśmy..

- Dziękuje bardzo za podwózkę-powiedziałam a wtedy stało się coś co nigdy nie powinno się stać, on pocałował mnie, tak łapczywie, ale namiętnie.. nie powiem podobało mi się, lecz szybko się oderwałam od niego.. powiedziałam ciche "Pa" i wyszłam z jego auta, zostawiając go samego..
gdy weszłam dopiero do domu, on odjechał, wiedziałam, że dla niego ta sytuacja, też niebyła łatwa..
Dni w szkole mijały szybko, a Bal zbliżał się coraz bardziej.. miałam już zrobione paznokcie i kupioną sukienkę itp.. ale i tak byłam nie spokojna.. Na korytarzach często spotykałam Marcina, ale tylko wymienialiśmy się głupim "Dzień Dobry'', byłam strasznie skrępowana, i taka nieobecna na lekcjach i przy rozmowach moich i chłopców.. myślałam tylko o nim, o jego malinowych ustach, które idealnie pasowały do moich..

-Nie przestań dziewczyno, nawet nie masz u niego szans-Krzyczała moja podświadomość..-Nie możesz się zakochać, on pracuje w twojej szkole, on nie może wiązać się z uczennicami, fakt pocałował cię ale pewnie dla niego to nic nie znaczyło.. musisz zapomnieć-Dalej mnie dręczyła.. ale ja tak nie potrafiłam, nie mogła przestać o nim myśleć.. Ten pocałunek, to był mój  pierwszy z chłopakiem, i było mi tak cudownie.. wtedy sobie uświadomiłam że CHYBA SIĘ ZAKOCHAŁAM...

piątek, 28 sierpnia 2015

Rozdział 2

Po napisaniu Notki zamknęłam książkę zwierzeń.. i resztę dnia spędziłam z rodziną..
O dwudziestej-trzeciej poszłam spać. Byłam tak strasznie zmęczona, tyle wrażeń jak na jeden dzień było za dużo, a jutro mój pierwszy dzień w nowej szkole.
O siódmej rano mój budzik zaczął dzwonić, nie chętnie zczołgałam się z łóżka, i poszłam się "ogarnąć"
Umyłam włosy, oraz je wysuszyłam,
Ubrałam się i uczesałam tak:

 
Po zrobionych czynnościach, zeszłam na dół do kuchni gdzie mama zrobiła mi drugie śniadanie. Postanowiła mnie odwieźć do szkoły, więc się zgodziła, nie znam za dobrze jeszcze Warszawy i mogłabym się zgubić. Droga nie zajęła nam dużo czasu, pod budynkiem byłyśmy o 7;45 więc miałam jeszcze dużo czasu, wyszłam z samochodu, i niepewnym krokiem weszłam do szkoły.
Szłam korytarzami szukając klasy numer 15, szłam zapatrzona w telefon, w pewnym momencie na kogoś w padłam, i upuściłam przedmiot, byłam wkurzona i przestraszona, bałam się, że ten ktoś na mnie naskoczy i zacznie mnie nękać, ale się myliłam.
Schyliłam się aby go podnieś i ten ktoś też to zrobił, nie pewnie podniosłam swój wzrok na niego, okazał się być to przystojny, blondyn, o pięknych zielonych oczętach, byłam zachwycona, szybko spuściłam mój wzrok i poczułam, że się rumienie, szybko podniosłam telefon.
-Przepraszam ja nie chciałem, z twoim telefonem wszystko okej?-odezwał się pierwszy, jego głos, to było coś takiego jakby anioł się do mnie odezwał, wtedy wszystko minęło, nawet moja złość. Czułam się taka wyjątkowa...
 
-Nic się nie stało, jest cały-obdarzyłam go najpiękniejszym uśmiechem jakim nigdy nikogo nie obdarzyłam, to było coś takiego innego, to było takie pierwsze, jakbym robiła to dla ukochanej osoby, a jednak on był obcy, nie znałam go..
 
-To dobrze, a tak w ogóle to jesteś chyba tą nową uczennicą prawda?-skąd on to wiedział, zna dyrektora? Jet jego synem? nie wiem nie mam pojęcia..
 
-Tak, a mogę zapytać skąd masz tą informację ?- byłam trochę zaskoczona, jego odpowiedzią..
 
-Ja tutaj jestem psychologiem, i takie informację zawsze dostaje- Jejku jak on bosko się uśmiecha, to jest takie "ahhh" Vanessa przestań nie możesz zakochać się w psychologu.., Myślałam, że on jest też  uczniem z 3 liceum, a tu taka niespodzianka.
 
- Rozumiem, przepraszam, ale musze już iść bo zaraz dzwonek a ja nie znalazłam jeszcze mojej nowej klasy.- Powiedziałam i chciałam już iść, ale on złapał mnie za rękę..
 
- Może ci pomóc? Jaka klasa, i Sala to cię zaprowadzę- powiedział i znów pokazał swoje białe ząbki..
 
-Sala numer 15, a klasa 3c-Powiedziałam i czekałam na jego odpowiedź..
 
- o to na drugim piętrze, więc chodźmy, mi akurat po drodze bo mam tam gabinet- Jak powiedział tak zrobiłam, szłam koło niego, a wszystkie oczy uczniów, szczególnie płci żeńskiej, wiem że on jest zabójczo przystojny, i chyba były zazdrosne o to, że szedł ze mną.
 
Po kilku minutach byłam już pod moją salą, pożegnałam się z nim i podziękowałam za pomoc, i akurat w porę zadzwonił dzwonek.
Weszłam z innymi uczniami do klasy, po czym mój nowy wychowawca Pan. Gozdek,
przedstawił mnie klasie, można powiedzieć, że przyjęli mnie bardzo dobrze, w klasie siedziałam z Piotrkiem, był to chyba syn, wychowawcy, odziedziczył urodę po ojcu,
Piotr okazał się być bardzo miłym i koleżeńskim chłopakiem, przegadałam z nim całe czterdzieści-pięć minut, zaproponował, że oprowadzi mnie po szkole, z miłą chęcią się zgodziłam, od razu kiedy zadzwonił dzwonek, wraz z moim nowym pierwszym kolegom, wyszliśmy z klasy z uśmiechami na twarzach, udaliśmy się pod następną salę, aby odłożyć plecaki, i udaliśmy się na "zwiedzanie"...

czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 1

Świadomość, że jesteś sama w szkole, która liczy 1000 uczniów, przeraziło by niektórych, również mnie.. Od zawsze byłam sama, zero kolegów przyjaciół, sami wrogowie. Na początku było strasznie, wyzywali mnie, bo byłam inna taka ''szara myszka'', zawsze siedziałam w ostatniej ławce sama, do nikogo się nie odzywałam a i tak dostawałam liściki z docinkami...
Potem jak już myślałam, że sobie odpuścili  to zaczęło się istne piekło..... Nie wiem dlaczego mnie tak nienawidzili, przecież nikomu nic nie robiłam, nic po prostu byłam sama dla siebie.. może przez to znaleźli sobie kozła ofiarnego? być może... a ja  z  tym nic nie zrobiłam. Bałam się strasznie się bałam, przez to wszystko zaczęłam się okaleczać, aż w końcu trafiłam na odział, płukanie żołądka, Tak chciałam popełnić samobójstwo, lecz na moje nieszczęście mama wróciła wcześnie z pracy i mnie "uratowała", wiem zrobiłam to nie zważając na uczucia rodziny.. jak oni na to zareagują.. szczerze nie myślałam wtedy o tym, moje myśli zajmował wtedy strach, ból, przerażenie, ale też świadomość ze nie chce być na tym świecie, nie chce cierpieć..
Wtedy w szpitalu, moi rodzice przysięgli sobie, że wezmą tę sprawę w swoje ręce..odbyła się sprawa w sądzie.. a ci którzy mi to robili dostali tylko nadzór kuratora..
Moja rodzicielka z racji, że nie chce chodzić do tej szkoły postanowiła że porozmawia z moim tatą, o przeprowadzce do Warszawy.. byłam zdumiona.. ale i też szczęśliwa, że w końcu będę mogła zacząć nowe życie.. Nowe życie Vanessy. Kiedy w końcu zapadła ta decyzja, byłam taka szczęśliwa, rozpierała mnie taka radość, że miałam ochotę skakać i krzyczeć ze w końcu los się do mnie uśmiechnął..
                                    ************
2 Miesiące później, mieszkałam już w tym pięknym mieście, byłam w szoku, że rodzice tak szybko znaleźli dom, chodź nie ukrywam też radości z tego powodu... z dobrym nastawieniem zostawiłam stare miasto i stare dotychczasowe życie. Spaliłam również mój pamiętnik, w którym ostatnia notka brzmiała tak:
                                         Kochany Pamiętniku....
Piszę tutaj ostatni raz.. w końcu moje życie nabrało blasku. Wyjeżdżam do Stolicy naszego pięknego Kraju. Jestem  wniebowzięta. Zostawię mój smutek, rozpacz za sobą, i może w końcu będę szczęśliwą, uśmiechniętą i pełną chęci do życia  Vanessą, a nie tą starą szarą myszką, którą każdy miał gdzieś i  każdy ją poniżał bo w jego oczach taka zamknięta w sobie osoba jest nikim.
Szczerze mam tego dosyć.. zawsze byłam taka, bez przyjaciół.. pomagał mi tylko Tubmlr. Teraz będzie inaczej, mam taką nadzieje, że znajdę przyjaciół, a może nawet chłopaka, nie wiem lecz wszystko się może zdarzyć...
                                                                                                            Vanessa.
 
Napisałam tą notkę, a moja mama mi zaproponowała bym go spaliła, i założyła nowy, z początku nie chciałam bo tam pisałam swoje uczucia... Ale po długim namyśle, zrozumiałam, że jeżeli zostawiam stare życie to pamiętnik tez musi być nowy. I tak też zrobiłam, Wyszłam na ogród, już nowy ogród w nowym domu, wzięłam starą książkę uczuć położyłam ją na trawie i podpaliłam, patrzałam na ogień, i czułam jakby te wszystkie uczucia, boleści itp.. wychodziły ze  mnie, zostawiały mnie, ulatniały się, czułam się taka wolna, nowa, bez starych zmartwień, że znów pójdę do szkoły i znów zacznie się horror. 
Pierwsze Dni w nowym miejscu, zleciały mi szybko, rozpakowywanie się w nowym pokoju, wieszanie plakatów, musiałam tez kupić nowy pamiętnik, zwiedzałam miasto i szukałam odpowiedniej szkoły, aż znalazłam, była idealna, od razu poprosiłam mamę o to by mnie tam zapisała, gdy  się dowiedziałam że do tego ogromnego budynku chodzi tysiąc osób to mina mi z rzedła. Byłam przestraszona, ale nowy dyrektor zapewniał mnie, że szybko się tutaj odnajdę. Mama opowiedziała temu człowiekowi co się działo w starej szkole i, że mój stary dyrektor miał za przeproszeniem w "Dupie" to co się tam działo, gdy pan. Jabłoński wysłuchał opowieści mojej mamy to był w szoku, i jeszcze bardziej, mówił ze tutaj jest sto procent lepiej. Zaufałyśmy mu, bo w końcu trzeba dawać ludziom szanse.
Nazajutrz kupiłyśmy książki, które dostałyśmy w rozpisce ze szkoły, doszła do tego torba, piórnik i przybory. Gdy już byłam gotowa, to zaczęcia edukacji w nowej placówce, to wróciłam do domu i zaczęłam pisać notkę do nowego pamiętnika.
                                 ****************TU VANESSA****************
 Oto mój pierwszy wpis tutaj, w nowym miejscu, nowym życiu. Jestem taka szczęśliwa, nawet z tego ze idę jutro do nowej szkoły, jest tam tysiąc uczniów, z początku byłam w szoku i szczerze trochę się boje ze mnie w nowej klasie nie zaakceptują. Ale jak to mówią Zanim nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ostatnimi czasy dużo zwiedzałam, Warszawa to naprawdę piękne miasto, lecz za dużo mieszka tu ludzi, Kiedy przechodziłam koło Pałacu Kultury to nie miałam jak się przepchać bo takie tłumy tam byłym, każdy gdzieś się spieszył, to do pracy, to do szkoły, to po to by dziecko do żłobka. Nie powiem, że mi się to nie podoba, bo podoba. Kocham rysować, i czerpie z takich scen inspirację i po prostu wchodzę w trans i maluje z pamięci. Jutro mój pierwszy dzień w szkole, strasznie się stresuje, ale rodzice powtarzają, że będzie wszystko dobrze..
                                                                                     Vanessa. 

środa, 8 lipca 2015

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość? Rozdział 8

Po tak długiej przerwie postanowiłam kontynuować opowiadanie :D kilka osób mnie o to prosiło a więc proszę bardzo :D miłego czytania
__________________________________________________________________________________

Wzięłam torbę i wyszłam ze szkoły. Postanowiłam pójść do parku tak jak mówiła Julka.
 Nie pomyliłam się Jeremi tam był, siedział na ławce, i bawił się telefonem. Podeszłam do chłopaka, który siedział na ławce, dopiero kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam ze on płacze. Usiadłam obok niego i obserwowałam go, Jeremi gdy mnie zobaczył, doznał szoku, że siedzę obok niego. Nic nie mówiąc wtulił się we mnie. Poczułam szczęście, że jestem przy nim bezpieczna.
-Jeremi kocham cię zerwałam z Kubą bo kocham tylko ciebie, przepraszam
 
- nie przepraszaj, ja ciebie też... Ola posłuchaj zerwałem dla ciebie z Andzią, nie mogę bez ciebie żyć..
 
chciał coś jeszcze powiedzieć lecz przerwałam mu pocałunkiem, chłopak zdziwił się , lecz odwzajemnił pocałunek..
Porozmawialiśmy szczerze i jesteśmy parą
****pers.Jeremiego******
Gdy poznałem Ole nic się nie liczyło tylko ona.. nawet mój związek z Andżeliką stał pod znakiem zapytania, Gdy tylko zobaczyłem Ole z Kubą wkurzyłem się, wtedy zrozumiałem jak bardzo jest ona dla ważna. Zerwałem z Andżeliką, ona zrozumiała bo wiedziała, że kocham tylko Ole, zresztą ona też wolała innego. Gdy się rozstaliśmy poszedłem to parku, gdzie oglądałem zdjęcia, które robiłem z Ola, uśmiechałem się a jednocześnie leciały mi łzy, ona jest zajęta jest z Kubą a ja zakochany w niej siedzę w parku i marze o niej.
Gdy byłem zajęty oglądaniem jej zdjęć nawet nie zauważyłem, że ona siedzi obok mnie, gdy podniosłem wzrok i ją ujrzałem bez żadnego słowa wtuliłem się w nią...
po pewnym czasie ona odezwała się pierwsza to co powiedziała było dla mnie jak dar od boga
Ola wyznała mi miłość i wyznała że zerwała z Kubą dla mnie, byłem po prostu w siódmym niebie..
oczywiście tez jej powiedziałem że ją kocham itp..
Moja ukochana po prostu mnie pocałowała.
 Jesteśmy para w końcu jesteśmy parą... Ja i Moja OLA po prostu jestem w niebie.
Gdy siedzieliśmy w tym parku zadzwonił telefon mojego skarba, była to jej przyjaciółka  Kasia, płakała a Ola się rozłączyła mówiąc że zaraz u niej będzie
*****Ola***
Gdy siedzieliśmy  w parku już jako szczęśliwa para jejku jak to pięknie brzmi "para", to zadzwoniła do mnie Kasia, która płakała wydukała tylko, że ją zdradził od razu powiedziałam że zaraz u niej będę. Pożegnałam się z moim chłopkiem i pobiegłam do mojej Przyjaciółki
____________________________________________________________________________________

Taki troszkę krótki ale następny postaram się dać dłuższy

sobota, 24 stycznia 2015

Nowe zycie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? Rozdział 7

*******PERSPEKTYWA OLI*********
Szłam korytarzem z moim "chłopakiem" a wszystkie oczy były skierowane na nas
czułam się dziwnie, no ale cóż tak to już jest. Tak idąc zastanawiałam się gdzie jest Jeremi.
Z tego co słyszałam to się zmył, no ale czemu , czyżby pokłócił się z Andżeliką? Nie wiem ale się dowiem. Postanowiłam przeprosić Kubę i pójść do Juli. Dziewczyna miała matematykę więc poszłam pod jej klasę.
-Hej Julka możemy porozmawiać? Chodzi o Jeremiego -powiedziałam
-oo teraz chcesz rozmawiać, złamałaś mu serce on cie kocha, zerwał z tą pustą lalą Andżeliką dla ciebie- powiedziała mi.
- To on pierwszy mnie zranił. Jak to zerwał z nią ? przecież byli tacy szczęśliwi
- Ola on nie był szczęśliwy od kiedy ciebie poznał, to cię kocha .
-Jula a wiesz może gdzie poszedł?
- Ola słuchaj, wiem tyle ze zmył się z lekcji bo usłyszał że jesteś z Kubą. I poszedł do parku
- Dziękuję, jejku jaka ja jestem głupia, dobra Jula ja idę do nie go pa
- Powodzenia
Zanim pójdę do Jeremiego, to idę zerwać z Kubą. Mój jeszcze chłopak stał pod klasą i rozmawiał z kolegami. Podeszłam do niego i zaczęłam rozmowę .
- Kubuś posłuchaj mnie, Jesteś cudownym chłopakiem, zasługujesz na prawdziwą miłość ale nie na... - nie dokończyłam bo mi przerwał
-  Ola, wiem  ty czujesz coś do Jeremiego, to widać, rozumiem,
-Czyli nie masz mi tego za złe ?
-  Nie wszystko jest dobrze,
-to co przyjaciele ?
-jasne
- to wspaniale, Kubuś teraz msze iść poszukać Jeremiego
-Papa powodzenia

Wzięłam torbę i wyszłam ze szkoły. Postanowiłam pójść do parku tak jak mówiła Julka.
 Nie pomyliłam się Jeremi tam był, siedział na ławce, i bawił się telefonem. Podeszłam do chłopak, który siedział na ławce, dopiero kiedy podeszłam bliżej zobaczyłam ze on płacze. Usiadłam obok niego i go przytuliłam, Jeremi gdy mnie zobaczył, doznał szoku, że siedzę obok niego. Nic nie mówiąc wtulił się we mnie.....

piątek, 23 stycznia 2015

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? rozdział 6

Postanowiliśmy pójść z paczką, do złotych na lody. Gdy już byliśmy na miejscu podeszła do nas jakaś dziewczyna która pocałowała jego , to było takie okropne, robił to na moich oczach  a dobrze wiedział ,że jestem przy nich i na nich patrzę, Jeremi po prostu chciał mi zrobić na złość, gdy tak na nich patrzałam to się rozpłakałam, Kuba gdy to zauważył przytulił mnie mocno i wyszliśmy z tamtą, Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce.
            *********** PERSPEKTYWA OLI*****************
Siedzieliśmy w parku już dobre 10 minut i żadne z nas się nie odezwało. Ja po prostu siedziałam i patrzyłam się przed siebie myśląc jak mogłam być taka głupia. Przecież wiadomo, że KTOŚ taki jak on nigdy nie będzie z KIMŚ takim jak ja. Jednak on też nie zachował się fair. Wiedział, że mi się podoba a całował się z jakąś inna na moich oczach. Jeremi to totalny skur….
-Ola…- z moich rozmyśleń wyrwał mnie głos Kuby
-Tak?- zapytałam nie wiedząc o co chodzi -Siedzimy tu już 15 minut a ty jeszcze nic nie powiedziałaś. To do ciebie nie podobne, powiesz mi o co lub kogo chodzi?- zapytał patrzą mi prosto w oczy
- Już o nikogo- tak, zdecydowałam. Nie mogę ciągle dawać sobie nadzieje. Dzisiaj zaczynam żyć na nowo. Z relacją JA+JEREMI=PRZYJAŹŃ
-Powiedzmy, że ci wierze. Ola…bo..bo ja mam do ciebie pytanie- powiedział trochę się jąkając -Jakie?- Byłam zdziwiona, że Kuba się jąka
-Bo od dłuższego czasu mi się podobasz, tylko jakoś wcześniej nie miałem odwagi….Przejde od razu do sedna. Będziesz moją dziewczyną?- zapytał podnosząc na mnie wzrok
-Ja…-nie wiedziałam co powiedzieć. Cieszyłam się, byłam zaskoczona..i tak naprawdę dalej kochałam Jeremi…nie! Ola stop! On nie jest dla ciebie!
  -Oczywiście zrozumiem jeśli się nie zgodzisz…- odpowiedział, nie dopuszczając mnie do odpowiedzi
-Nie. Znaczy, nie w tym sensie! Tak. Będę twoja dziewczyna.-uśmiechnęłam się Oczy Kuby podwoiły rozmiary i wtedy pochylił się w moja stronę i… pocałował mnie
***********PERSPEKTYWA JEREMIEGO *********
Szedłem właśnie z moją dziewczyna przez park. Zauważyłem niedaleko Olę i Kubę na ławce. Nie powiem-zabolało. Może i byłem z Andżeliką, ale tak naprawdę nic do niej nie czułem. To nie było to, co czułem przy Oli. Będąc z nią czułem się tak jakoś…..świetnie…to było dziwne i przyjemne uczucie. Jednak oni nic tak naprawdę nie robili. Jeremi to tylko przyjaciele…
-Kochanie to co będziemy robić- zapytała „moja dziewczyna”
-Musimy pogadać- powiedziałem spokojnie, lecz w środku byłem kłębkiem nerwów. Co jeśli mnie znienawidzi?
  -Dobrze, rozmawiajmy- uśmiechnęła się słodko, lecz nie tak słodko jak to robi Ola
-Pomyliłem się. Ja do ciebie nic nie czuję. Zależy mi na kimś innym. Przepraszam….Przyjaciele?-starałem się być delikatny Ona po prostu na mnie popatrzyła ze łzami w oczach i odeszła, uśmiechając się blado. Ola i Kuba wstali z ławki trzymając się z ręke. Mam nadzieje, że to u nich normalne. Jednak schowałem się z drzewem, a oni przeszli nie zauważając mnie. Jej zapach…taki słodki. Poznam ja w największym tłumie. Ona jest taka wyjątkowa.
NASTĘPNY DZIEŃ-SZKOŁA
Dzisiaj Ola nie czekała na mnie przed domem. Pewnie jest zła na mnie za tą dziewczynę i przyszła do szkoły z Kubą. Zaczynałem być o niego zazdrosny. Muszę też porozmawiać na ten temat z Ola. Poszedłem do automatu ze słodyczami i napojami, aby kupić sobie wodę. I wtedy usłyszałem rozmowę największej dziwki w całej szkole i jej przyjaciółeczek.
-Ta Ola nareszcie odpierdoliła się od mojego Jeremisia- powiedziała swoimi ustami z tona błyszczyku. To na pewno nie mój typ dziewczyn.
-Skąd to wiesz?- zapytała jej przyjaciółeczka z tona „tapety” na twarzy
-To wy nic nie wiecie? Od wczoraj jest z Kuba. Nikt mi nie stoi na drodze do Jeremiego-odpowiedziała „seksownym” głosem Ja ci stoję na drodze idiotko!- pomyślałem jednak nie powiedziałem I dopiero teraz sobie uświadomiłem. Ola jest z Kubą. Jest z jebanym Kuba! Zerwałem się z lekcji i poszedłem do parku. Usiadłem na ławce… kurwa to ławka na której ich widziałam. RAZEM… wszystko mi o tym przypomina…. Może powinienem…

sobota, 17 stycznia 2015

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? rozdział 5

O 15;25 skończyłam lekcje  i postanowiłam czekać na Alana i pójść do złotych na obiad bo nikogo w domu nie ma. Tata w pracy, macocha w pracy a nie ma kto nam ugotować obiadu więc na mieście musimy zjeść.. po kilu minutach mój brat wyszedł ze szkoły i wyruszyliśmy w drogę. Podążając
do złotych, opowiadałam bratu o moim życiu, o tym jak bardzo chłopcy mnie ranili, że byłam 2 razy w szpitalu bo chciałam umrzeć, widać było że się przejął, lecz nic nie powiedział . Po 20 min doszliśmy i poszliśmy coś zjeść.
Po obiedzie, postanowiliśmy pójść do kina na "UPROWADZONA 3", bardzo się cieszyłam bo długo czekałam na ten film. Po kilku godzinach wyszliśmy z kina i zauważyliśmy Jeremiego ze znajomymi. Alan poszedł się przywitać a ja poszłam w stronę wyjścia. W ostatniej chwili doszedł do mnie Jeremi i zaproponował że odprowadzi mnie do domu bo mój brat poszedł ze znajomymi na miasto. Zgodziłam się aby mnie odprowadził bo nie znam warszawy i boje się sama jeszcze chodzić po tym mieście. Panowała cisza, a my szliśmy powolnym krokiem.
- Ola, słuchaj... - zaczął Jeremi. - Muszę Ci coś powiedzieć...
- Tak? - zapytałam pełna nadziei, ale również nieco zaniepokojona.
- Bo... Jesteś cudowną dziewczyną, ale... - zaczął się jąkać. - Ja... Mam kogoś... Więc nawet jeśli coś czu...
- Wiem, mam sobie nie robić nadziei. - odparłam z łzami w oczach. Odwróciłam się i przygryzając dolną wargę odbiegłam z płaczem...Jeremi nie próbował mnie dogonić, wiedział, że chcę być teraz sama, Pobiegłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju.
Następnego dnia wyszłam z domu bez słowa, i podążyłam do szkoły w której nie było jego, pomyślałam ze pewnie sobie wagary zrobił z dziewczyną. Lekcje minęły szybko, ponieważ odwołali nam dwie matematyki. Po wyjściu ze szkoły od razu poszłam do domu, w chodząc na posesje zauważyłam samochód rodziców Jeremiego. Nie pewnie weszłam do środka, wszyscy siedzieli w salonie.
-dzień dobry .. odezwałam się
-oo dzień dobry Olu - jak tam w szkole ? Zapytała się mama Jeremiego
- a dobrze, odwołali na dwie matematyki i dlatego wcześniej wróciłam
- aaa....
-jesteś głodna ? kobiecie przerwała moja macocha
- nie dziękuje, ja już pójdę do siebie
- nie, córcia posiedź z nami - poprosił mnie tata
-ehh, no dobrze.
siedziałam z nimi gdzieś  z godzinkę, opuściłam ich gdy przyszedł Jeremi, Artur i Alan.
Siedząc w sowim pokoju, na Skaypie zadzwonił do mnie Kuba.
Nasza rozmowa trwała 5 godzin, można powiedzieć że zaprzyjaźniłam się z nim, on jest bardzo pogodną osobą, pocieszał mnie, poznaliśmy się bliżej. Zaproponował ze jutro podjedzie pod mój dom z tatą i pojedziemy razem do szkoły.
***Następnego dnia***
Tak jak Kuba obiecał przyjechał po mnie do szkoły. Weszliśmy razem do budynku to wszystkie oczy uczniów były skierowane na nas, nie wiem dlaczego przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi ale ok. W klasie usiedliśmy razem w ławce, to Jeremi dziwnie się na nas patrzał a po klasie było słychać szepty, które ucichły kiedy wszedł nauczyciel.
Na przerwie stałam z dziewczynami z klasy i rozmawiałam, w pewnym momencie na oczach Jeremiego, Kuba przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek. Czułam jak się rumienie. Można powiedzieć że coś poczułam do tego chłopaka, a może tylko chce zapomnieć. Nie wiem, ale wiem ze nie chce aby ktoś mnie jeszcze zranił. Po skończonych lekcjach, wraz ze znajomymi ze szkoły wybrałam się na miasto, był z nami nawet Kuba i Jeremi, do tego drugiego się nie odzywałam a Kubusiem szłam za rękę, zachowywaliśmy się jak para, chodź nią nie jesteśmy.
Postanowiliśmy pójść z paczką, do złotych na lody. Gdy już byliśmy na miejscu podeszła do nas jakaś dziewczyna która pocałowała jego , to było takie okropne, robił to na moich oczach  a dobrze wiedział ,że jestem przy nich i na nich patrzę, Jeremi po prostu chciał mi zrobić na złość, gdy tak na nich patrzałam to się rozpłakałam, Kuba gdy to zauważył przytulił mnie mocno i wyszliśmy z tamtą, Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce....

środa, 14 stycznia 2015

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? rozdział 4

Dzień dobry :) Już 4 rozdział :) Pozdrawiam Kupy i Jeremi'ego <3
__________________________________________________________________________________
A Jeremi ? On był chyba zachwycony że z nim zaśpiewałam. Gdy zaśpiewaliśmy do końca tę piosenkę to wszyscy zaczeli bić nam brawa. Tata Jeremiego powiedział ze bardzo ładnie i czysto śpiewam a mój głos pasuje do głosu jego syna. Po paru minutach dalszej rozmowy żona mojego taty zaprosiła nas do stołu ponieważ przygotowała obiad. Przez całe popołudnie aż do pójścia rodziny Jeremiego czułam się strasznie, nie patrzyłam mu w oczy, nie rozmawiałam bo każda rozmowa która Jeremi próbował nawiązać szybko się kończyła, nie wiem czy bałam się na niego spojrzeć odezwać? Byłam zła ? nie wiem ale byłam dotknięta całą tą sytuacją która miała miejsce w galerii.
Nawet nie zauważyłam kiedy Alan dał mu mój numer
Gdy już próbowałam zasnąć to mój telefon zabrzęczał, dostałam sms-a  od nieznanego numeru, lecz i tak postanowiłam odczytać wiadomość która brzmiała tak
*******
Hej Ola tu Jeremi, dostałem twój numer od Alana, chciałem zapytać czy coś się stało bo jakoś dziwnie dzisiaj się zachowywałaś
*********
odpisałam mu:
****
Cześć , Nie!, nic mi nie jest. Musiało ci się coś zdawać :)
*****
po paru minutach przyszła odpowiedź
*****
To dobrze ;* Bałem się ze cos źle zrobiłam.
******
Nie, nic nie zrobiłeś, wszystko jest ok ;d
Jeremi przepraszam ale jestem śpiąca i chciałabym się położyć
Dobranoc ;*
*************
Dobranoc, kolorowych snów,
***
Nie chciałam już odpisywać, bo zalałam się łzami.  Dlaczego to wszystko jest takie skomplikowane ?
No dlaczego ? Dlaczego zawsze musze ja cierpieć??!

-----
Następnego dnia wstałam, szybko się ogarniając, bo już na dole czekał na mnie Kuba. Wczoraj mi zaproponował ze przyjdzie po mnie i razem do szkoły pójdziemy. Zgodziłam się bo polubiłam Tego chłopaka .Przez całą droge do budynku w którym mam siedzieć prawie pół dnia, cały czas się śmialiśmy z byle czego. Kubuś okazał się być bardzo fajnym człowiekiem.  Gdy już byliśmy pod szkołą, to podeszła do mnie Julia, zdziwiłam się bo z nami nie było Jeremiego. Jula poprosiła mojego towarzysza aby zostawił nas same. Chłopak od razu odszedł od nas i podążył w stronę klasy.  Julka powiedziała że ją z Jeremim nic nie łączy i że ona nie będzie się wtrącała w naszą znajomość i że nam kibicuje, bo będziemy ładną parą . Poczułam ulgę a zarazem smutek, bo źle myślałam i jeszcze to moje zachowanie w stosunku do niego. Przeprosiłam dziewczyne i poszłam szukać Jeremiego. Przed szkołą go nie było więc pewnie pod klasą jest pomyślałam i poszłam.
Mój ukochany stał i rozmawiał z kolegami. Podeszłam do nich i niepewnie poprosiłam aby zostawili mnie i Jeremiego samych. Zaczęłam rozmowę z nim
O- Jeremi to prawda ze ciebie i Julke nic nie łączy ?
J- Tak, przecież mówiłem, ci w złotych ze to tylko moja przyjaciółka.
O- Przepraszam, bo ja myślałam że no wiesz..
J(Jeremi przytulił mnie i pow)Przecież ona nie  jest  dla mnie ważna tak bardzo jak ty! Zależy mi na tobie
O- Mi na tobie też !
J- to co przyjaciele? a potem się zobaczy ?
O- jasne :) Bardzo się cieszę że wszystko jest ok
Naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcje. Jeremi Obdarował mnie tym cudownym uśmiechem i poszliśmy na lekcje. Zaczynaliśmy Historią wiec miałam luz. Przez całą lekcje myślałam o tym co powiedział do mnie Jeremi. Wiem ze ma racje że na razie powinniśmy być przyjaciółmi. Zabolało mnie to trochę może dlatego że chce mieć go tylko dla siebie. Wiem że jako przyjaciółka mogę się liczyć z tym że znajdzie sobie dziewczynę . Przecież ja w tedy się załamie. Moje przemyślenia przerwał dzwonek na przerwę. O 15;25 skończyłam lekcje  i postanowiłam czekać na Alana i pójść do złotych na obiad bo nikogo w domu nie ma. Tata w pracy, macocha w pracy a nie ma kto nam ugotować obiadu więc na mieście musimy zjeść...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

niedziela, 11 stycznia 2015

Nowi Bohaterowie ?

Julia : Przyjaciółka Jeremiego, jest w nim zakochana ale boi się mu o tym powiedzieć , ma 17 lat
Polubiła Ole lecz jest o nią zazdrosna
Jula kocha oglądać filmy, uczy się śpiewać, jeździ konno
 
 
 
 
 
 
 
 Marcin: chłopak Kasi, jest bardzo miły, bardzo kocha swoją dziewczynę, Lubi Olę,
Jest zazdrosny o Alana, któremu podoba się jego ukochana
Marcin lubi grać w piłkę, gra nawet w drużynie Legia Warszawa, uczy się w tej samej szkole co przyjaciółka Oli, Chłopak lubi zwierzęta, i muzyke
Kuba;
 
 kolega Oli i Jeremiego , walczy o względy koleżanki z Jeremim
chłopak gra na gitarze i gra w koszykówkę
 
 

sobota, 10 stycznia 2015

Nowe życie, Nowi ludze , Nowa miłość ? rozdział 3

hahah przepraszam ale szybko napisałam następny rozdział który miał być w niedziele ale jest jeszcze dzisiaj :)  no więc to już 3 rozdział :)
,miłego czytania
___________________________________________________________________________________

Kiedy ustalaliśmy plan naszej randki to Alan zobaczył jak do jego siostry podeszły najgorsze dziewczyny ze szkoły. Laski uważają że są najładniejsze i że jak mają hajs to wszystko mogą, lecz teraz ich piękność przy Oli
i to zero. Zauważyłem że one się do niej przystawiają i chyba jej groziły więc wraz  z Alanem postanowiliśmy pójść i obronić.
Podeszliśmy do nich i od razu Ola przytuliła się do mnie a jej brat zaczął opierniczać tamte idiotki. Jejku ona się do mnie przytuliła  to takie cudowne ona do mnie a nie do brata.
Przytuliłem ją do siebie mocniej jak bym nie chciał jej wypuścić , bo nie chciałem. Pragnołem aby ta chwila trwała wiecznie. Ale cóż dobre szybko się kończy. Czemu się kończy ? Bo Ola szybko zmieniła swoje zdanie i zaczęła przytulać Alana. Dobrze że to tylko jej brat
                                                             ****Ola****
Po skończonych lekcjach wyszłam przed szkołę i wtedy jakieś  dwie dziewczyny do mnie podeszły i zaczęły do mnie sapać że czemu podrywam ich Jeremiego czy coś . Przeraziłam się bo one mi groziły, że jeżeli nie odczepie się od niego to coś mi zrobią . Miały cos jeszcze mówić ale w sama porę zjawili się Jeremi i Alan . Odruchowo wpadłam w ramiona Jeremiego a Alan zaczął naskakiwać na te dziewczyny kiedy już sobie one poszły to przytuliłam mocno brata i podziękowałam mu. Wtedy zauważyłam że Jeremi się na nas dziwnie patrzy. Pewnie po prostu jest zły na te dziewczyny.
Po pewnym czasie postanowiłam pożegnać się z chłopakami, ponieważ chciałam iśc pod szkołę Kasi i jej wszystko opowiedzieć .
Ona chyba zauważyła że podoba mi się Jeremi ale no cóż ja pewnie to nie jego liga.
Kiedy już doszłam pod gimnazjum nr.2  to zauważyłam moją przyjaciółkę z chłopakiem Marcinem , byli tacy zakochani i szczęśliwi. Wpatrywałam się w zakochanych dobre 10 min kiedy to jej chłopak pokazał Kasi że przyszłam. Ona od razu do mnie podbiegła i przywitała się .
Gdy już opowiedziałam całą historię  przyjaciółce to ona nie mogła uwierzyć w to co spotkało mnie pierwszego dnia w szkole.
Ja i Kasia po naszej rozmowie pod jej szkołą postanowiłyśmy pójść do Złotych Tarasów na zakupy. Kiedy weszłyśmy do galerii to od razu w oczy rzucił mi się bardzo nie fajny widok . Jeremi i jakaś dziewczyna siedzieli przy stoliku i pili herbatę . Kasia postanowiła podejść do nich i oczywiście mnie pociągnęła za sobą . Kiedy już staliśmy przed nimi to chłopak się speszył i od razu wstał i przedstawił mi Julkę niby jego przyjaciółkę. Chociaż ja byłam zazdrosna i myślałam ze to jego dziewczyna i miałam wyrzuty że mi nie powiedział o niej.
Julia zaproponowała abyśmy wraz z Kasią przysiadły się do nich lecz ja przeprosiłam mówiąc iż przyszłyśmy na szybkie  zakupy  i nie mamy za dużo czasu.
po 2 godzinach wróciłam do domu obładowana torbami z różnych sklepów, Tacie i macosze rzuciłam tylko Hej i pobiegłam to siebie. Nie zauważając ze mamy gości a nimi są rodzice Jeremiego wraz z nim i jego rodzeństwem.
W pokoju zaczęłam płakać gdy przypomniałam sobie sytuacje z nim i "julcia"
Przecież ja z tą dziewczyną szans nie mam : Ona jest taka piękna te oczy  piękne brązowe włosy  cudowny charakter   jest pogodna miła a ja brzydka dziewczyna na która nikt nie leci , która jest zamknięta w sobie po prostu ona to ideał a ja to przeciwieństwo ideału.... ehh. po kilku minutach płakania do mojego pokoju wszedł Alan który gdy zobaczył ze mam opuchnięte oczy od płaczu z których dalej leja się łzy , od razu mnie przytulił
Brat nie pytał się nawet co mi jest tylko po prostu pozwolił mi się wypłakać. Po 10 min powiedział mi kto jest ma dole w salonie to od razu postanowiłam się ogarnąć i zejść do towarzystwa mojej rodziny (chyba tak to można nazwać ) schodząc po schodach usłyszałam że ktoś gra na gitarze moją ulubiona piosenkę Ed'a Sheeran'a Sing  schodząc coraz niżej dostrzegłam że na gitarze gra jakiś młody chłopak strasznie podobny do Jeremiego (pewnie to jego brat) a śpiewam on , (jejku on ma taki cudowny głos) ani chwili się nie wahałam i zaczęłam z nim śpiewać z początku wszyscy się na mnie dziwnie patrzyli a zwłaszcza tata który nigdy nie słyszał jak śpiewam . A Jeremi ? On był chyba zachwycony że z nim zaśpiewałam.
_____________________________________________________________________________
Taki trochę krótki ale chciałam go dla was opublikować jeszcze dzisiaj
:) Mam nadzieje że się podoba :)

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? rozdział 2

NO to siema  dzisiaj nowy rozdział wcześniejszy był krótki ;c za co przepraszam
nie będę przedłużać więc miłego czytania ♥ kochani :**
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
              Całą drogę czułam na sobie wzrok Jeremiego i widziałam jak mój braciszek patrzał się na Kasie,
chyba się zakochał, jednak Kasia jest już zajęta  i Alanek nie ma szans u mojej przyjaciółki no ale jak to się mówi "NIGDY NIE MÓW NIGDY". Więc jeszcze nie wiadomo, bo widać że Alan wpadł w gusta Kasi . 
Po 10 min doszliśmy do lodziarni ja zamówiłam lody truskawkowe, Kasia i Alan wybrali sobie smak waniliowy a Jeremi czekoladowy.  Kiedy skończyliśmy jeść lody to rozeszliśmy się w swoje strony .Chciałam aby Kasia i Jeremi poszli z nami ale do domu bo niby mieli dużo nauki.Do domu wróciliśmy z Alanem po 20 i od razu zaczęłam się rozpakowywać, a potem położyłam się spać. Z samego rana zostałam obudzona przez mamę Alana, bo dzisiaj mam swój pierwszy dzień szkoły i nie mogę się spóźnić. Ubrałam się w czarną bokserkę, krótkie czerwone spodenki i białe Vansy, a włosy związałam w luźnego koka. Przed wyjściem do szkoły zjadłam śniadanie i wyszłam przed dom gdzie już czekał na mnie tata z Alanem w samochodzie. W aucie dowiedziałam się że będę chodziła do klasy z Jeremim(bardzo się ucieszyłam ale nie dałam po sobie tego poznać, bo jeszcze by sobie coś pomyśleli). Tata wysadził mnie pod szkołą. Wchodząc do środka zauważyłam Jeremiego i wraz z Alanem poszliśmy się przywitać, kiedy mnie zobaczył to  się szeroko uśmiechnął gdy dowiedział się że będziemy razem w klasie to już w ogóle był szczęśliwy. Ze względu że nie wiem gdzie są jakie sale to poprosiłam Jeremiego aby mnie zaprowadził. Chłopak mi nie odpowiedział tylko od razu pociągnął mnie za rękę i szliśmy w stronę klasy. Pierwsza mieliśmy Matematykę, wchodząc do klasy z Jeremim słyszeliśmy szepty klasy (chyba dziewczyny były zazdrosne o mnie )  . Nauczycielka przedstawiła mnie klasie , i kazała usiąść mi z jakimś chłopakiem który dziwnie się na mnie patrzał. Usiadłam niepewnie lecz tez  z uśmiechem na twarzy.
               ***** Jeremi****
 Jejku Ja chyba zakochałem  się w niej , wiem że to siostra mojego przyjaciela, ale ona jest inna po prostu naturalna i zawsze jest sobą. Gdy weszliśmy do klasy to wszystkiego dziewczyny były zazdrosne a chłopaki szlaku dostawali że taka piękna dziewczyna weszła ze mną do klasy. Kiedy pani od matematyki kazała usiąść  Oli z Kubą strasznie się zdenerwowałem bo on lubi takie dziewczyny i one często na takich lecą. Lekcje minęły mi szybko, a klasa polubiła Olę a Ola klasę. Denerwowałem się bo Kuba i jego "ziomeczki" przystawiali się do niej . Tak byłem zazdrosny . Już po wyjściu ze szkoły podszedł do mnie Alan i rozmawialiśmy o tym aby zabrać Ole i jej koleżankę Kasie na randkę. Od razu się zgodziłem bo  w ten sposób spędzę z tą cudowną dziewczyną trochę czasu, poznamy się lepiej, zaprzyjaźnimy. Kiedy ustalaliśmy plan naszej randki to Alan zobaczył jak do jego siostry podeszły najgorsze dziewczyny ze szkoły. Laski uważają że są najładniejsze i że jak mają hajs to wszystko mogą, lecz teraz ich piękność przy Oli
i to zero. Zauważyłem że one się do niej przystawiają i chyba jej groziły więc wraz  z Alanem postanowiliśmy pójść i obronić.
_________________________________________________________________________
No to nowy rozdział :) Jutro postaram się dodać 3 :) Mam nadzieje ze to Jakieś JEREMINATORS CZYTAJĄ <3 Pozdrawiam i miłego sobotniego wieczorku :*