czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział 1

Świadomość, że jesteś sama w szkole, która liczy 1000 uczniów, przeraziło by niektórych, również mnie.. Od zawsze byłam sama, zero kolegów przyjaciół, sami wrogowie. Na początku było strasznie, wyzywali mnie, bo byłam inna taka ''szara myszka'', zawsze siedziałam w ostatniej ławce sama, do nikogo się nie odzywałam a i tak dostawałam liściki z docinkami...
Potem jak już myślałam, że sobie odpuścili  to zaczęło się istne piekło..... Nie wiem dlaczego mnie tak nienawidzili, przecież nikomu nic nie robiłam, nic po prostu byłam sama dla siebie.. może przez to znaleźli sobie kozła ofiarnego? być może... a ja  z  tym nic nie zrobiłam. Bałam się strasznie się bałam, przez to wszystko zaczęłam się okaleczać, aż w końcu trafiłam na odział, płukanie żołądka, Tak chciałam popełnić samobójstwo, lecz na moje nieszczęście mama wróciła wcześnie z pracy i mnie "uratowała", wiem zrobiłam to nie zważając na uczucia rodziny.. jak oni na to zareagują.. szczerze nie myślałam wtedy o tym, moje myśli zajmował wtedy strach, ból, przerażenie, ale też świadomość ze nie chce być na tym świecie, nie chce cierpieć..
Wtedy w szpitalu, moi rodzice przysięgli sobie, że wezmą tę sprawę w swoje ręce..odbyła się sprawa w sądzie.. a ci którzy mi to robili dostali tylko nadzór kuratora..
Moja rodzicielka z racji, że nie chce chodzić do tej szkoły postanowiła że porozmawia z moim tatą, o przeprowadzce do Warszawy.. byłam zdumiona.. ale i też szczęśliwa, że w końcu będę mogła zacząć nowe życie.. Nowe życie Vanessy. Kiedy w końcu zapadła ta decyzja, byłam taka szczęśliwa, rozpierała mnie taka radość, że miałam ochotę skakać i krzyczeć ze w końcu los się do mnie uśmiechnął..
                                    ************
2 Miesiące później, mieszkałam już w tym pięknym mieście, byłam w szoku, że rodzice tak szybko znaleźli dom, chodź nie ukrywam też radości z tego powodu... z dobrym nastawieniem zostawiłam stare miasto i stare dotychczasowe życie. Spaliłam również mój pamiętnik, w którym ostatnia notka brzmiała tak:
                                         Kochany Pamiętniku....
Piszę tutaj ostatni raz.. w końcu moje życie nabrało blasku. Wyjeżdżam do Stolicy naszego pięknego Kraju. Jestem  wniebowzięta. Zostawię mój smutek, rozpacz za sobą, i może w końcu będę szczęśliwą, uśmiechniętą i pełną chęci do życia  Vanessą, a nie tą starą szarą myszką, którą każdy miał gdzieś i  każdy ją poniżał bo w jego oczach taka zamknięta w sobie osoba jest nikim.
Szczerze mam tego dosyć.. zawsze byłam taka, bez przyjaciół.. pomagał mi tylko Tubmlr. Teraz będzie inaczej, mam taką nadzieje, że znajdę przyjaciół, a może nawet chłopaka, nie wiem lecz wszystko się może zdarzyć...
                                                                                                            Vanessa.
 
Napisałam tą notkę, a moja mama mi zaproponowała bym go spaliła, i założyła nowy, z początku nie chciałam bo tam pisałam swoje uczucia... Ale po długim namyśle, zrozumiałam, że jeżeli zostawiam stare życie to pamiętnik tez musi być nowy. I tak też zrobiłam, Wyszłam na ogród, już nowy ogród w nowym domu, wzięłam starą książkę uczuć położyłam ją na trawie i podpaliłam, patrzałam na ogień, i czułam jakby te wszystkie uczucia, boleści itp.. wychodziły ze  mnie, zostawiały mnie, ulatniały się, czułam się taka wolna, nowa, bez starych zmartwień, że znów pójdę do szkoły i znów zacznie się horror. 
Pierwsze Dni w nowym miejscu, zleciały mi szybko, rozpakowywanie się w nowym pokoju, wieszanie plakatów, musiałam tez kupić nowy pamiętnik, zwiedzałam miasto i szukałam odpowiedniej szkoły, aż znalazłam, była idealna, od razu poprosiłam mamę o to by mnie tam zapisała, gdy  się dowiedziałam że do tego ogromnego budynku chodzi tysiąc osób to mina mi z rzedła. Byłam przestraszona, ale nowy dyrektor zapewniał mnie, że szybko się tutaj odnajdę. Mama opowiedziała temu człowiekowi co się działo w starej szkole i, że mój stary dyrektor miał za przeproszeniem w "Dupie" to co się tam działo, gdy pan. Jabłoński wysłuchał opowieści mojej mamy to był w szoku, i jeszcze bardziej, mówił ze tutaj jest sto procent lepiej. Zaufałyśmy mu, bo w końcu trzeba dawać ludziom szanse.
Nazajutrz kupiłyśmy książki, które dostałyśmy w rozpisce ze szkoły, doszła do tego torba, piórnik i przybory. Gdy już byłam gotowa, to zaczęcia edukacji w nowej placówce, to wróciłam do domu i zaczęłam pisać notkę do nowego pamiętnika.
                                 ****************TU VANESSA****************
 Oto mój pierwszy wpis tutaj, w nowym miejscu, nowym życiu. Jestem taka szczęśliwa, nawet z tego ze idę jutro do nowej szkoły, jest tam tysiąc uczniów, z początku byłam w szoku i szczerze trochę się boje ze mnie w nowej klasie nie zaakceptują. Ale jak to mówią Zanim nie spróbujesz to się nie dowiesz. Ostatnimi czasy dużo zwiedzałam, Warszawa to naprawdę piękne miasto, lecz za dużo mieszka tu ludzi, Kiedy przechodziłam koło Pałacu Kultury to nie miałam jak się przepchać bo takie tłumy tam byłym, każdy gdzieś się spieszył, to do pracy, to do szkoły, to po to by dziecko do żłobka. Nie powiem, że mi się to nie podoba, bo podoba. Kocham rysować, i czerpie z takich scen inspirację i po prostu wchodzę w trans i maluje z pamięci. Jutro mój pierwszy dzień w szkole, strasznie się stresuje, ale rodzice powtarzają, że będzie wszystko dobrze..
                                                                                     Vanessa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz