Udaliśmy się pierw, na parter, gdzie znajdowały się szafki na kod.. ja swojego nie dostałam, więc chłopak zaproponował mi bym schowała swój płaszcz do jego szafki, zgodziłam się bo przecież nie będę targała tego ciężkiego odzienia przez prawie cały dzień, gdy już wykonaliśmy czynność, to następnym przystankiem był korytarz na pierwszym piętrze.. Obeszliśmy go całego, znajdowały się tam sale od 1-13. Już mieliśmy wchodzić na schody, by iść na drugie piętro ale usłyszeliśmy dwóch chłopaków, którzy wołali Piotra. Obejrzeliśmy się i chłopak zaczął im machać, tajemniczy koledzy mojego towarzysza podeszli do nas, przywitali się z nim..
-Piotrek a co to za piękna dziewczyna?-zapytał się chłopak z bujną czupryną, i obdarzył mnie pięknym uśmiechem, chłopka robi wrażenie, jest strasznie przystojny..
-To Jest Vanessa, moja nowa koleżanka z klasy, Van-zwrócił się do mnie tak pierwszy raz dzisiaj, ale nie powiem podobało mi się to.-To jest Filip, ten koło niego to Hubert..-Powiedział a chłopcy po kolei mnie przytulili, było to dla mnie nowe nie miałam nigdy kolegów, a co dopiero takich przystojnych..
-Miło mi was poznać.. Hubert przepraszam, że zapytam ale, jesteś strasznie podobny do naszego Dyrektora.-Powiedziałam i spuściłam wzrok na czubki moich butów.
- hahaha -Zaśmiał się czyli to zły znak? Jaka ja jestem głupia na początku znajomości pytać o takie coś.. Oj Vanessa ale jesteś głupia..-Tak to mój tata, i dlatego jestem taki do niego podobny- powiedział i się tak strasznie bosko uśmiechnął...uff nie zrobiłam gapy.. wiedziałam, że coś ich łączy..
Uśmiechnęłam się tylko.. cały czas czułam, że Filip się na mnie patrzy.
-Vanessa, a czy ty zostałaś już poinformowana, że w tą sobotę odbędzie się bal w naszej szkole, on będzie dla całej szkoły-powiedział wreszcie Filip...Byłam w szoku przecież dzisiaj jest środa.. jak ja się wyrobie? sukienka, makijaż, dodatki, a jeszcze musze paznokcie zrobić.. Nie wierze, że dyrektor mi nie powiedział..
-O jejku nic nie wiedziałam, musze pójść na zakupy, kupić sobie sukienkę.-powiedziałam, a oni wybuchli śmiechem, ja zrobiłam się czerwona, i na moje szczęście zadzwonił dzwonek, Wraz z Piotrkiem poszliśmy pod klasę, zaraz po czym przyszedł nauczyciel, i zaczęliśmy matematykę.. nie lubię tego przedmiotu, ale dzisiaj jakoś mi szło.. siedziałam z moim nowym kolegom, który umie ten przedmiot.
Lekcje minęły mi szybko i fajnie.. kilka razy na korytarzu widziałam tego przystojnego pana Psychologa, a tak to siedziałam i rozmawiałam z nowymi trzema kolegami..
Koło 15;30 wyszłam ze szkoły, i czekałam aż przyjedzie po mnie mama.. czekałam z godzinkę i nic.. wkurzyłam się, ale pewnie cos jej wypadło.. postanowiłam postać jeszcze chwile, wtedy z budynku wyszedł zielono oki blondyn.. wiedziałam kto to, niepewnie uśmiechnęłam się w jego stronę, i on chyba zauważył, po obdarzył mnie cudownym i powalającym uśmiechem...jejku on idzie w moją stronę , Vanessa ogarnij się i zachowuj się normalnie..krzyczała moja podświadomość..
- Dzień dobry.. co tak sama stoisz?- zapytał.. o jejku jak on pięknie pachnie, dopiero teraz jak stanął tak blisko mnie poczułam.
- Dobry.. Stoję już tak od godziny i czekam na mamę a sama nie pójdę bo jeszcze nie znam dobrze drogi- Odpowiedziałam, zrobiło mi się głupio...
- To może ja cię podrzucę? - o jejku, co robić zgodzić się ? nie wiem.. szybko Van podejmuj decyzje no
-A to nie będzie dla pana kłopot?
-Jasne że nie, i nie jestem Pan tylko Marcin- OMG nie dość że zabójczo przystojny to jeszcze ma takie mega fajne imię..
-Ja Vanessa.. więc co jedziemy? - pow..
-No ok..to mój samochód-wskazał na czarne BMW, podeszliśmy do wozu, i jak dżentelmen otworzył mi drzwi pasażera..
Podałam mu swój adres, i po chwili byliśmy już w drodze, przez całą podróż milczeliśmy.. krępowałam się trochę w końcu to straszy ode mnie, ale nie tak bardzo jak inni nauczyciele, pewnie był dopiero po studiach.. z moich myśli wyrwał mnie jego ciepły głos..
- No to jesteśmy..
- Dziękuje bardzo za podwózkę-powiedziałam a wtedy stało się coś co nigdy nie powinno się stać, on pocałował mnie, tak łapczywie, ale namiętnie.. nie powiem podobało mi się, lecz szybko się oderwałam od niego.. powiedziałam ciche "Pa" i wyszłam z jego auta, zostawiając go samego..
gdy weszłam dopiero do domu, on odjechał, wiedziałam, że dla niego ta sytuacja, też niebyła łatwa..
Dni w szkole mijały szybko, a Bal zbliżał się coraz bardziej.. miałam już zrobione paznokcie i kupioną sukienkę itp.. ale i tak byłam nie spokojna.. Na korytarzach często spotykałam Marcina, ale tylko wymienialiśmy się głupim "Dzień Dobry'', byłam strasznie skrępowana, i taka nieobecna na lekcjach i przy rozmowach moich i chłopców.. myślałam tylko o nim, o jego malinowych ustach, które idealnie pasowały do moich..
-Nie przestań dziewczyno, nawet nie masz u niego szans-Krzyczała moja podświadomość..-Nie możesz się zakochać, on pracuje w twojej szkole, on nie może wiązać się z uczennicami, fakt pocałował cię ale pewnie dla niego to nic nie znaczyło.. musisz zapomnieć-Dalej mnie dręczyła.. ale ja tak nie potrafiłam, nie mogła przestać o nim myśleć.. Ten pocałunek, to był mój pierwszy z chłopakiem, i było mi tak cudownie.. wtedy sobie uświadomiłam że CHYBA SIĘ ZAKOCHAŁAM...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz