sobota, 17 stycznia 2015

Nowe życie, Nowi ludzie, Nowa miłość ? rozdział 5

O 15;25 skończyłam lekcje  i postanowiłam czekać na Alana i pójść do złotych na obiad bo nikogo w domu nie ma. Tata w pracy, macocha w pracy a nie ma kto nam ugotować obiadu więc na mieście musimy zjeść.. po kilu minutach mój brat wyszedł ze szkoły i wyruszyliśmy w drogę. Podążając
do złotych, opowiadałam bratu o moim życiu, o tym jak bardzo chłopcy mnie ranili, że byłam 2 razy w szpitalu bo chciałam umrzeć, widać było że się przejął, lecz nic nie powiedział . Po 20 min doszliśmy i poszliśmy coś zjeść.
Po obiedzie, postanowiliśmy pójść do kina na "UPROWADZONA 3", bardzo się cieszyłam bo długo czekałam na ten film. Po kilku godzinach wyszliśmy z kina i zauważyliśmy Jeremiego ze znajomymi. Alan poszedł się przywitać a ja poszłam w stronę wyjścia. W ostatniej chwili doszedł do mnie Jeremi i zaproponował że odprowadzi mnie do domu bo mój brat poszedł ze znajomymi na miasto. Zgodziłam się aby mnie odprowadził bo nie znam warszawy i boje się sama jeszcze chodzić po tym mieście. Panowała cisza, a my szliśmy powolnym krokiem.
- Ola, słuchaj... - zaczął Jeremi. - Muszę Ci coś powiedzieć...
- Tak? - zapytałam pełna nadziei, ale również nieco zaniepokojona.
- Bo... Jesteś cudowną dziewczyną, ale... - zaczął się jąkać. - Ja... Mam kogoś... Więc nawet jeśli coś czu...
- Wiem, mam sobie nie robić nadziei. - odparłam z łzami w oczach. Odwróciłam się i przygryzając dolną wargę odbiegłam z płaczem...Jeremi nie próbował mnie dogonić, wiedział, że chcę być teraz sama, Pobiegłam do domu i zamknęłam się w swoim pokoju.
Następnego dnia wyszłam z domu bez słowa, i podążyłam do szkoły w której nie było jego, pomyślałam ze pewnie sobie wagary zrobił z dziewczyną. Lekcje minęły szybko, ponieważ odwołali nam dwie matematyki. Po wyjściu ze szkoły od razu poszłam do domu, w chodząc na posesje zauważyłam samochód rodziców Jeremiego. Nie pewnie weszłam do środka, wszyscy siedzieli w salonie.
-dzień dobry .. odezwałam się
-oo dzień dobry Olu - jak tam w szkole ? Zapytała się mama Jeremiego
- a dobrze, odwołali na dwie matematyki i dlatego wcześniej wróciłam
- aaa....
-jesteś głodna ? kobiecie przerwała moja macocha
- nie dziękuje, ja już pójdę do siebie
- nie, córcia posiedź z nami - poprosił mnie tata
-ehh, no dobrze.
siedziałam z nimi gdzieś  z godzinkę, opuściłam ich gdy przyszedł Jeremi, Artur i Alan.
Siedząc w sowim pokoju, na Skaypie zadzwonił do mnie Kuba.
Nasza rozmowa trwała 5 godzin, można powiedzieć że zaprzyjaźniłam się z nim, on jest bardzo pogodną osobą, pocieszał mnie, poznaliśmy się bliżej. Zaproponował ze jutro podjedzie pod mój dom z tatą i pojedziemy razem do szkoły.
***Następnego dnia***
Tak jak Kuba obiecał przyjechał po mnie do szkoły. Weszliśmy razem do budynku to wszystkie oczy uczniów były skierowane na nas, nie wiem dlaczego przecież jesteśmy tylko przyjaciółmi ale ok. W klasie usiedliśmy razem w ławce, to Jeremi dziwnie się na nas patrzał a po klasie było słychać szepty, które ucichły kiedy wszedł nauczyciel.
Na przerwie stałam z dziewczynami z klasy i rozmawiałam, w pewnym momencie na oczach Jeremiego, Kuba przytulił mnie od tyłu i pocałował w policzek. Czułam jak się rumienie. Można powiedzieć że coś poczułam do tego chłopaka, a może tylko chce zapomnieć. Nie wiem, ale wiem ze nie chce aby ktoś mnie jeszcze zranił. Po skończonych lekcjach, wraz ze znajomymi ze szkoły wybrałam się na miasto, był z nami nawet Kuba i Jeremi, do tego drugiego się nie odzywałam a Kubusiem szłam za rękę, zachowywaliśmy się jak para, chodź nią nie jesteśmy.
Postanowiliśmy pójść z paczką, do złotych na lody. Gdy już byliśmy na miejscu podeszła do nas jakaś dziewczyna która pocałowała jego , to było takie okropne, robił to na moich oczach  a dobrze wiedział ,że jestem przy nich i na nich patrzę, Jeremi po prostu chciał mi zrobić na złość, gdy tak na nich patrzałam to się rozpłakałam, Kuba gdy to zauważył przytulił mnie mocno i wyszliśmy z tamtą, Poszliśmy do parku i usiedliśmy na ławce....

1 komentarz: